Co o PRL każdy wiedzieć powinien.

Armia Czerwona nie wyzwalała Polski, tylko wprowadzała nową okupację. Trzeba pamiętać, że Związek Sowiecki był wiernym sojusznikiem III Rzeszy w początkowej fazie II wojny światowej. Ta najstraszliwsza w dziejach wojna rozpoczęła się agresją Niemiec i Rosji Sowieckiej na Polskę w 1939 roku. Kiedy Hitler zaatakował Rosję 2 lata później, przyłączyła się ona do Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych Ameryki, tworząc koalicję, która doprowadziła do klęski Niemiec.
Gdy losy wojny odwróciły się i Armia Czerwona parła na Zachód, wszędzie na zajmowanych terenach wprowadzała siłą nowe porządki – ustrój komunistyczny. Los Polski podzieliły: Litwa, Łotwa, Estonia, Węgry, Czechy, Słowacja, Rumunia i Bułgaria. Stalin oderwał też i zaanektował kawał Finlandii i Rumunii, a najwięcej okroił Polskę, pozbawiając ją około 1/3 terytorium i kilkanaście milionów mieszkańców, z których znaczna część była Polakami.

PRL nie był państwem Polskim. Był Polską Republiką Ludową, zależną od ZSRR.
Ludzie będący w rządzie współpracowali z władzami okupacyjnymi. Wielu spośród ideowych komunistów przedwojennych zlikwidował sam Stalin, obawiając się ich zbytniej samodzielności. Ci, którzy pozostali – oferowali swoje usługi z chęci zysku, szybkiego awansu społecznego i zawodowego oraz szeregu korzyści materialnych. Byli też tacy, którzy zdradzili swoją ojczyznę po prostu ze strachu. Wszechobecne służby specjalne współpracowały z NKWD w celu zniszczenia antykomunistycznego podziemia i wszelkich form oporu przeciw nowej władzy. Bezustanną inwigilacją, torturami oraz częstymi morderstwami komuniści narzucali całemu społeczeństwu „władzę ludową”. A trzeba zaznaczyć, że władza ta była tak „ludowa” jak niemiecka NSDAP – będąca rzekomo socjalistyczną partią pracowników.

Część społeczeństwa, że względu na korzyści lub ideologię, poszła na współpracę z okupantem. Konfidenci wychowali sporą grupę swoich następców, którzy do dnia dzisiejszego szkalują i niszczą Polskę. Co ciekawe – szermują oni argumentami wprost przeciwnymi do tego, co robią. Obwołują siebie obrońcami demokracji, ludźmi postępowymi i nowoczesnymi, dbającymi o potrzeby ludzi i stojącymi na straży równości społecznej. W rzeczywistości większość z nim nie wyznaje tych poglądów, a swoje działania traktuje czysto pragmatycznie, kierując się w życiu tylko jedną zasadą: aby im (!) było dobrze. Za nic mają takie wartości jak patriotyzm, szacunek dla innych, prawdziwą tolerancję, tworzenie wspólnego dobra czy pamięć o prawdzie historycznej.

Każdy, kto w PRL pełnił jakiekolwiek funkcje kierownicze w aparacie rządowym czy przedsiębiorstwach państwowych, nie mówiąc już o służbach specjalnych, a nawet zwyczajnym wojsku czy policji – musiał zapisać się do partii i podpisać tzw. deklarację lojalności.
Ta sama procedura dotyczyła artystów, dziennikarzy czy osób pracujących w radiu czy telewizji. Osoby, które wyjeżdżały za granicę, po powrocie do kraju musiały złożyć raport. Często w tym przypadku zmuszone były donosić na swoich kolegów lub przełożonych.

LWP nie było Wojskiem Polskim. Większość wyższych oficerów była kształcona w ZSRR, a pozostali, po odpowiedniej indoktrynacji, służyli komunizmowi. Rosjanie chytrze wykorzystali zaufanie społeczeństwa do wojska, pozostawiając polskie mundury i stopnie. Wprowadzili do armii szereg wyszkolonych agentów o polsko brzmiących nazwiskach, w celu całkowitej inwigilacji i indoktrynacji polskiej siły zbrojnej. Musieli mieć gwarancję całkowitego posłuszeństwa wojska podbitego kraju (bo tak traktowali Polskę) i dlatego promowali oficerów, którzy gotowi byli wykonać każdy rozkaz Kremla. Kariera wojskowa w LWP była znakomitą odskocznią do awansu, wykorzystywaną przez najpodlejsze charaktery. Nie chcę przytaczać nazwisk osób nieżyjących …, ale czytelnik na pewno domyśli się o kim jest mowa.

Wszystkie media, szkolnictwo i uczelnie wyższe miały na celu tzw. utrwalanie „władzy ludowej”.
Wszelkie przejawy patriotyzmu czy ruchów niepodległościowych były ścigane i eliminowanie.
Stąd wzięły się tak zajadłe ataki nowej władzy na Powstańców Warszawskich, żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych czy nawet Batalionów Chłopskich.
Sądownictwo w PRL miało na celu tylko jedno: utrwalenie komunizmu i usunięcie wszystkiego i wszystkich, którzy myślą inaczej. Cały aparat służby bezpieczeństwa pilnował, aby nikt nie mówił, a nawet nie pomyślał inaczej niż wskazywała „droga partii”. Nie przeprowadzenie dekomunizacji po 1989 roku doprowadziło do tego, że w Polsce dalej bardzo dużo do powiedzenia mają postkomuniści. Wykreowali oni całą rzeszę swoich wychowanków, co w połączeniu z własną rodziną, daje dość sporą grupę ludzi stojących na straży interesów komunistycznych prominentów z czasów PRL-u. Trzydzieści lat od „obalenia komunizmu” – komuna ma się dobrze i dalej „rządzi Polską” poprzez swoje trzy największe bastiony: sądownictwo, szkolnictwo oraz media.

W konstytucji PRL mieliśmy zapisaną przewodnią rolę PZPR i przyjaźń z ZSRR. Pozornie istniejący w PRL-u pluralizm partyjny był zwykłą fikcją, a Sejm zawsze głosował jednomyślnie nad kolejnymi uchwałami. „Przyjaciele” z Moskwy bacznie śledzili poczynania swoich komunistycznych kolegów i w razie czego szybko udzielali im instrukcji, a nierzadko też reprymendy. Faktyczną władzę w Polsce Ludowej nie sprawował wcale I sekretarz partii, który był tylko zwykłym figurantem mogącym decydować jedynie o mało istotnych sprawach, lecz ambasador sowiecki przekazujący postulaty i nakazy płynące z Kremla.
Najwidoczniej jeszcze niektórzy tęsknią do tego systemu, zmieniając tylko nazwy i formę.
Obecnie dużo dyskutuje się na temat aktualności wielu zapisów naszej konstytucji.
Według mnie – jednym z najważniejszych powinien być zapis o nadrzędności Polskiego Prawa. Oddawanie chociaż niewielkich uprawnień w obce ręce – prowadzi do zniewolenia i ubezwłasnowolnienia kraju.

Lata wojny i następującej bezpośrednio po niej okupacji sowieckiej doprowadziły do zniszczenia większości polskich elit, na na ich miejsce wprowadzając „pseudo-elity”. Każdy kolejny okupant naszej Ojczyzny doskonale zdawał sobie sprawę, że najważniejszym celem godzącym w niepodległość, wielkość i suwerenność Polski jest zniszczenie jej elit (naukowców, specjalistów, nauczycieli, lekarzy, duchownych, prawników et cet.) i wprowadzenie na ich miejsce ludzi potulnych i posłusznych – najlepiej bez charakteru, bez wiary w wyższe wartości, ale za to zdolnych do najbardziej niegodziwych podłości: zdrady, donosicielstwa i zaparcia się swoich korzeni.

Ważnym zadaniem dla dzisiejszych Polaków będzie całkowite odcięcie się od „spuścizny PRL-u”, od deprawacji i braku szacunku dla ideałów, za które walczyli i ginęli nasi przodkowie… Ale także od nowomodnego kosmopolityzmu, ateizmu i pozornego „wolnomyślicielstwa”, które w istocie swojej jest podważaniem i wywracaniem do góry nogami znanego nam, pięknego i przyjaznego świata. Nie dajmy się „zwariować”.

Sławomir Wojdat