Soldau -niemiecki obóz zagłady w Działdowie w latach 1939-1945.

Wiedza o niemieckich obozach koncentracyjnych czy zagłady zakładanych  przez niemieckiego okupanta na terenach polskich po 1 września 1939 r. pomimo wielu publikacji jest wciąż ograniczona. Do takich należy utworzony pod koniec 1939 r. niemiecki obóz zagłady w Działdowie- Soldau.  Obóz ten był miejscem pod pewnym względem wyjątkowym. Stał się poligonem doświadczalnym eksterminacji Polaków na masowa skalę. Funkcjonował jako obóz zagłady, pracy wychowawczej, karny,  przejściowy(wysiedleńczy-w drodze do Generalnego Gubernatorstwa).

Działdowo to niewielkie miasto położone przed 1939 r. w województwie warszawskim, w pobliżu dawnej granicy z Prusami Wschodnimi, jedyne miasto na Mazurach, które na mocy traktatu wersalskiego znalazło się w granicach II Rzeczypospolitej.  Tutaj wojna rozpoczęła się 2 września 1939 r. Tego dnia od strony Bramy Mazurskiej wojska niemieckie wkroczyły do miasta.  Dekretem Adolfa Hitlera z dnia 8 października 1939 r. ziemie te zostały włączone do Niemiec i objęte przygotowanymi planami germanizacji. Już w pierwszych dniach  okupacji miały miejsce aresztowania Polaków. Aresztowania te objęły działaczy politycznych i społecznych, inteligencję, nauczycieli, duchownych, ziemian. Aresztowań dokonywano w oparciu o tajne listy sporządzone jeszcze przed 1939 r. na podstawie niemieckiego wywiadu oraz mniejszości niemieckiej zamieszkałej w Polsce –nazywanej „Piąta Kolumna”, stanowiące podstawę eksterminacyjnych działań przeprowadzonych przez specjalne grupy  operacyjne policji bezpieczeństwa Einsatzgruppen i Selbstschutzgruppen, które dokonywały egzekucji podążając za Wermahtem.  Ta eksterminacja polskiej inteligencji w ramach Inteligenzaktion-kryptonim Tannenberg-Unternehmen była akcją prewencyjną. Na listach do zlikwidowania znalazło się około 100.000 Polaków. Pierwsze masowe egzekucje przeprowadzano na terenach wcielonych do Rzeszy, a więc i na terenach Pomorza – Reischgau Danzig Westerpreussen.  .

Jak już wspomniałam Niemcy po agresji na Polskę już od września 1939 r. w pierwszej kolejności w ramach Inteligenzaktion  dokonywali eksterminacji elit, które stanowiły dla niej realne zagrożenie. Z całą pewnością do elit społecznych należało duchowieństwo, dlatego przyjęli brutalny atak na tę grupę. Duchowieństwo bowiem spełniało rolę przewodników duchowych, organizatorów życia wspólnot lokalnych, przekazicieli wiedzy, wartości moralnych oraz tradycji narodowych. Niemcy nie zapomnieli polskiemu Kościołowi, polskim kapłanom, ich walki o polskość, o niepodległość, szczególnie tym z terenów byłego zaboru pruskiego.  Z tych powodów polscy kapłani byli dla okupanta ogromnym niebezpieczeństwem, dlatego represjonowali je na różne sposoby. Jedną z najbrutalniejszych form takich represji było uwięzienie w obozie koncentracyjnym.

Zimą 1939/1940 r. w Działdowie (miedzy obecną ul. Grunwaldzką, a stacją kolejową) w budynkach byłych koszar Wojska Polskiego Niemcy utworzyli niemiecki obóz zagłady Soldau(niemiecka nazwa Działdowa), w którym więziono obok więźniów świeckich polskich duchownych z diecezji chełmińskiej, płockiej i łomżyńskiej. Baza źródłowa dotycząca niemieckiego obozu w Dzialdowie jest bardzo szczupła. Nie zachowały się żadne materiały archiwalne wytworzone przez jego administrację. W dokumentach niemieckich oficjalnie obóz nosił nazwę Durchgangslager(obóz przejściowy), także funkcjonował jako obóz wychowawczy pracy.  Teren obozu obejmował prostokątny plac o powierzchni około 8 ha. Bloki były ogrodzone drewnianym płotem i kolczastym drutem. Pod całym budynkiem były piwnice  w których przetrzymywano więźniów politycznych(do których zaliczono także polskich duchownych) i przeprowadzano egzekucje.

Więźniowie otrzymywali tutaj numery, ale się nimi nie legitymowali. Wszyscy nosili swoje prywatne ubrania tak długo, dopóki się całkowicie nie zniszczyły. To obóz naszpikowany śmiercią. Nie posiadał kartoteki i wielu więźniów początkowo nie było notowanych. Umierali z głodu, warunki higieniczne nie istniały, do mycia, które odbywało się rzadko nie było urządzeń sanitarnych,  wskutek tego więźniowie byli zawszeni i nie do opisania brudni. Za posłanie służyła garść luzem rzuconej słomy. Pomoc lekarska praktycznie nie istniała. W izbie dla chorych chorzy leżeli na cementowej posadzce, nie otrzymując żadnej pomocy. Dla tych, których nie rozstrzelano – dużą liczbę pochłonęły egzekucje – dłuższy pobyt z reguły kończył się śmiercią.

Przebywający w obozie księża byli traktowani gorzej od innych więźniów.                            Z premedytacją wydawano im mniejsze porcje jedzenia, a także maltretowano ich podczas różnych wymyślonych ćwiczeń. Łyżek nie było, jedzenie chłeptano wprost z naczyń. Wstrząsające jest zeznanie jednego ze świadków, cyt.: „Kiedy wchodziłem do piwnic celem założenia instalacji wodnej, widziałem ludzi powiązanych kolczastym drutem po kilka osób w kupie, niektórzy z nich byli powiązani za szyję i umocowani do przewodów wodociągowych.(…) W jednej z piwnic widziałem również księży, którzy ubrani w odzież kapłańską, byli tak wycieńczeni, że leżeli bez ruchu”.

Dużą liczbę ofiar pochłonęły egzekucje. Praktykowano egzekucje pojedyncze i zbiorowe. Egzekucje pojedyncze przeprowadzano wyłącznie na terenie obozu. Zwłoki zamordowanych lub zmarłych więźniów początkowo zakopywano w nie ustalonym miejscu na terenie obozu, potem wywożono je do okolicznych lasów, przeważnie do Lasu Komornickiego. Egzekucje zbiorowe przeprowadzane były w okolicznych lasach. Ofiary z Soldau przywożono samochodami, ustawiano nad wykopanymi dołami i rozstrzeliwano z karabinów maszynowych.

Duchowni w obozie działdowskim tworzyli specjalną grupę więźniów, nad którą znęcano się w wyjątkowo wyrafinowany sposób.  Dla niektórych aresztowanych księży obóz działdowski  był tylko obozem przejściowym. Stąd po krótszym lub dłuższym pobycie wywożono księży do niemieckich obozów koncentracyjnych Stutthofu,  Sachsenhausen, następnie do Dachau. Po wstawiennictwie Watykanu, Adolf Hitler zdecydował, by wszystkich księży osadzonych w  obozach, czy to przejściowych czy koncentracyjnych  skomasować w KL Dachau. Do KL Dachu przywożono księży od 8-14 grudnia 1940 r. Napływ do obozu Soldau  polskich księży był trzykrotny.

W pierwszym transporcie  byli ci księża, którzy aresztowani jesienią 1939 r., po krótszym, czy dłuższym pobycie w obozach przejściowych w Prusach Wschodnich, zginęli więzieni w piwnicach Soldau.  Drugich, którzy tu przybyli w kwietniu 1940 r. , spotkał różny los. Jedni po kilkudniowej udręce zostali wywiezieni bezpośrednio do KL  Dachau 19 kwietnia 1940 r., a inni po 2 tygodniach zostali odtransportowani do niemieckiego obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Większość z nich 14 grudnia 1940 r. została przetransportowana do Dachau. Nieliczna część została zamordowana w okolicznych lasach. Trzecią grupę, największą stanowili księża, około 80 osób, którzy zostali do Działdowa przywiezieni wiosną 1941 r.  Prawdopodobnie wówczas przebywało w Soldau około 120 księży. Tylko z samej  diecezji płockiej w tej grupie znajdowało się 42 duchownych. Nikt z nich nie ocalał. Znajdowali się w niej m.in.  od 7 marca 1941 r. dwaj biskup płoccy: Arcybiskup Julian Antoni Nowowiejski, ordynariusz, nestor ówczesnego episkopatu polski oraz jego pomocnik ks. Leon Wetmański.  Arcybiskup zmarł prawdopodobnie 28 maja(lub w czerwcu) tegoż roku. Nie przetrzymał bestialskiego traktowania. „Przez dwa tygodnie przed zgonem  nie miał już sił by wstać. Leżał na barłogu.. nie przyjmował już żadnego posiłku”.  Nikt z tej grupy polskich przebywających w 1941 r. duchownych nie ocalał.  Wywieziony z grupą księży w okolice Gdańska zamordowany został także 10 października tego roku bp Leon Wetmański. Do zlikwidowania księży wykorzystano wybuch w lipcu 1941 r. epidemii dyzenterii i tyfusu plamistego w obozie.                 Prawdopodobnie w wyniku wybuchu epidemii zmarło na terenie obozu zmarło 300 więźniów, 300 wywieziono i rozstrzelano. Prawdopodobnie masowe egzekucje polskich księży odbyły się 17 lub 19 września 1941 r.  Z zeznań świadka, cyt.: „w nocy dwukrotnie pakowano księży na auta ciężarowe o godzinie 3 i 5. Wtedy strasznie ich bito, kopano aż do nieprzytomności. Bili kolbami, kopali nogami. Wywieziono ich do lasu, gdzie prawdopodobnie ich rozstrzelano. Powiedział mi wtedy pewien esman, że księży wykończyli”. W Działdowie Niemcy zamordowali 86 polskich duchownych.

Miasto Działdowo ma swoich księży męczenników. Byli nimi ks. Jan Łubieński, proboszcz w parafii pod Wezwaniem  św. Wojciecha w Działdowie  i  ks.  Alfred Skowroński, w chwili aresztowania wikariusz  tej parafii, parafii należącej do diecezji chełmińskiej(obecnie diecezja toruńska).  Aresztowani jesienią 1939 r.  początkowo byli osadzeni w obozie koncentracyjnym w Działdowie, stąd wywieziono ich najpierw do niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof,  następnie Sachsenhausen, a 14 grudnia 1940 r. do KL Dachau.   Nie doczekali wyzwolenia Dachau 29 kwietnia 1945 r.  Ks. Jan Łubieński zmarł wkrótce bo 18 grudnia 1940 r., ks. Alfred Skowroński  15 stycznia 1941 r.

Niemiecki obóz zagłady w Działdowie przestał istnieć po wkroczeniu 18 stycznia 1945 r. Armii Czerwonej. Na terenie Soldau KL utworzony został obóz Nakazowo Rozdzielczy NKWD . Rozpoczęły się aresztowania Polaków, m.in. należących do AK lub bojkotujących okupację sowiecką.

W dniu 10 maja 1947 r. rozpoczęto ekshumację zamordowanych w obozie działdowskim, których liczba wynosiła ok. dziesięciu tysięcy. Miejsca pogrzebania ciał   Arcybiskupa  Juliana Nowowiejskiego i biskupa Leona Wetmańskiego do dnia dzisiejszego nie odnaleziono.

Pamięć o więźniach niemieckiego obozu zagłady w Działdowie pielęgnowana jest przez działające od kilku lata na terenie miasta Stowarzyszenie Odnowy Chrześcijańskiej „Pamięć i Tożsamość”  w Działdowie z jego Prezesem Zenonem Gajewskim i Wiceprezesem Andrzejem Ruteckim.

 

By nie zapomnieć o tych, którzy zginęli lub byli więźniami niemieckiego obozu zagłady Działdowo – Soldau tylko dlatego, ze byli Polakami i polskimi duchownymi i by nigdy więcej to się nie zdarzyło,  Stowarzyszenie „Pamięć i Tożsamość” w Działdowie  oraz Biuro Upamiętniania Walk  i Męczeństwa Instytutu Pamięci Narodowej zaprasza na konferencję Działdowo-Soldau  niemiecki obóz zagłady 1939-1945 oraz pokaz filmu „Soldau-misto na pograniczu śmierci” w reż. M. Cegiełki i promocje publikcji pt. „Niemiecki obóz śmierci  KL Soldau. Pamięć   i zobowiązanie, pod red. A. Ruteckiego i in. 2018 r.,   

 12  grudnia 2018 r.  w godz. 10.15-14.00 do siedziby Instytutu Pamięci Narodowej Przystanek Historia im. Janusza Kurtyki, ul. Marszałkowska 21/25 w Warszawie .

 

Anna Jagodzińska